Porady dla poszukujących pracy - happyhr.pl

Czy dać im szansę?

Rekruter - czy dać mu szansę?

Nasz przyjaciel Jurek, który od kilku lat związany jest z branżą zarządzania nieruchomościami, obecnie uczestniczy w procesie rekrutacyjnym toczącym się dla bardzo fajnej, cenionej, dużej, znanej firmy. Firma ta jest bardzo mocnym graczem na rynku, mającym bardzo pozytywny wizerunek pracodawcy. Mówiąc krótko – zdecydowana większość z nas i pewnie zdecydowana większość z Was chciałaby dla nich pracować :)

Proces rozpoczął się kilka tygodni temu, od bardzo sympatycznego i profesjonalnego telefonu, od bardzo sympatycznej i profesjonalnej rekruterki.

Przebieg tego procesu nieco nas zadziwił, stąd chcemy podzielić się z Wami tą historią:

Przedbiegi:
Bardzo profesjonalny wywiad telefoniczny prowadzony przez bardzo fajną, doświadczoną rekruterkę. Rozmowa telefoniczna trwająca ok. 30-45 minut. Rozmowa po polsku, po angielsku – pełna profeska. Na pierwszy rzut oka widać, że mają mocny dział HR. Super!

Początek:
Wywiad telefoniczny zakończył się pomyślnie. Jurek został zaproszony do udziału w procesie rekrutacyjnym w fantastycznej firmie! Znowu super! Dostał zaproszenie do samej centrali firmy, mieszczącej się w samej stolicy. Spotkanie z samą śmietanką i ze wszystkimi świętymi! Jurek kontra 4 osoby z różnych działów po drugiej stronie stołu. Ostro! Trzymamy kciuki !

Teraz naprawdę się zaczęło:
Spotkanie w Warszawie z ładnymi i pachnącymi ludźmi, w ładnym i pachnącym biurze. Udana rozmowa. Wszystko gra. Informacja zwrotna ma być do końca tygodnia. Czekamy w napięciu. Jest koniec tygodnia. Telefon jakoś nieznośnie milczy. Czyli standard – myśli Jurek. Ale nie!  W końcu dzwonią. Zapraszają na kolejne spotkanie. Czyli sukces. Spotkanie tym razem już nie w Warszawie, a w lokalizacji w której docelowo Jurek miałby pracować. Znowu ładnie i pachnąco. Spotkanie w prestiżowym miejscu. Zdecydowanie coraz bardziej konkretnie – Jurek wchodzi na grunt negocjacji dotyczących kasy. Wszystko wskazuje na to, że robota jest blisko. Obiecują zadzwonić za 3 dni.

Oczekiwanie 1:
Czekamy. Cisza. Nadal czekamy. Nadal cisza. Nie odzywają się. Olali. Może zapomnieli, może nie mają czasu, może proces się przedłuża. Trzeba wyjść z inicjatywą –zachęcamy Jurka żeby zadzwonił do  firmy. Bardzo mu zależy, więc nie odpuszcza. Ponagleni mówią, że potrzebują jeszcze 2 dni. Okej. Cierpliwość jest w cenie. Trzeba czekać.

Oczekiwanie 2:
2 dni minęło. Znowu cisza. Z lekką nutką niecierpliwości Jurek dzwoni, żeby trochę ponaglić. Tym sposobem otrzymuje informację, że proces może potrwać jeszcze 3 tygodnie…Że pewnie będzie potrzeba jeszcze jednego spotkania z kimś z wyższego stołka.

Koniec 1:
Okej. Czyli to pewnie koniec tej historii – myśli Jurek. Nie mają odwagi powiedzieć wprost, przeciągają, może sami nie wiedzą, może już kogoś zatrudnili, może wcale nie mieli zamiaru nikogo zatrudniać. Było miło. Nie udało się.

Koniec 2:
Dzień później dzwoni telefon – to jedna z osób ze śmietanki spotkanej w stolicy. Bardzo ładnie i elegancko mówi o tym, że jest fajnym kandydatem. Że tym razem się nie udało. Ale na pocieszenie dorzuca: „Zostawiamy Pana w bazie. Może kiedyś się odezwiemy. Będziemy o Panu pamiętać”. Czyli słodko-gorzki koniec historii.

Początek ?!
Dokładnie dzień później ponownie dzwoni telefon. Głos w słuchawce radośnie donosi: „Mówiliśmy, że się odezwiemy i właśnie się odzywamy! Chcielibyśmy zaprosić Pana do ponownych rozmów – tym razem na temat nieco innego stanowiska. Niech Pan przyjedzie jak najszybciej do Warszawy, bardzo nam zależy”.

Co robić? Czy Jurek powinien dać szansę takiemu pracodawcy? Niesłowność, nieterminowość, nagłe zwroty akcji. Czy na podstawie tych zdarzeń na etapie procesu rekrutacyjnego można wyciągać jakieś wnioski na temat pracodawcy? Czy Jurek powinien przyjąć propozycję kolejnego spotkania? Co Wy byście zrobili?


O autorze

 

Marta Barszczewska - od ponad 5 lat w szczęśliwym, pełnym wzajemnej miłości i fascynacji związku z branżą HR. Lubi wpadać na głębokie wody i rozpracowywać najtrudniejsze sytuacje. Zawodowo związana z agencją doradztwa personalnego, w której pełni funkcję Recruitment Managera. Z wielką pasją buduje miejsce, dla wszystkich tych, którzy zmierzają się z zawodowymi wyzwaniami – serwis happyhr.pl. Po pracy wielka fanka swojego psa Antosia, Nowego Jorku i poszukiwania niezwykłości w zwykłych momentach.

 

Komentarze

Ania W. (7 Listopad, 2015)
Jeśli tak olewają człowieka, to nic po takim pracodawcy bym się nie spodziewała - skoro początek jest tak nieprofesjonalny, strach pomysleć co potem....Nie, nie dać im szansy

Dodaj komentarz

Image CAPTCHA
Wielkość liter ma znaczenie