Porady dla poszukujących pracy - happyhr.pl

Najcięższe grzechy rekruterów

Nie wszyscy rekruterzy są przyjaźni i fajni – wiemy. Nie zawsze działa zasada: „odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu”. Przyczyny są różne – brak serca do swojej pracy, brak umiejętności albo po prostu chwilowy spadek formy i słabszy dzień. Jakie są największe grzechy rekruterów? Pewnie jest ich wiele…Ale jakim grzechom rekruterzy ulegają najczęściej?

Rekruter na fali pierwszego wrażenia już na samym początku spotkania skreśla Cię z listy interesujących Kandydatów. Nie ma chemii, masz mało przyjazny wyraz twarzy albo po prostu  brudny garnitur. Rekruter natychmiast traci czujność i dalsze zainteresowanie Twoją osobą. Dla niepoznaki zadaje Ci kilka pytań, żebyś nie miał poczucie zmarnowanego czasu, ale ołówkiem już dawno zanotował w prawym górnym rogu Twojego CV „NIE”. Chcąc sprawić wrażenie zainteresowanego rozmową, a jednocześnie nie chcąc umrzeć z nudów, będzie udawał że robi notatki, a Ty będziesz miał wrażenie, że mówisz fenomenalnie interesujące rzeczy. Tymczasem on da się ponieść swojej wesołej twórczości i będzie rysował na Twoim CV całe zoo zwierzątek albo sporządzał mało twórcze notatki w stylu „beznadziejny kandydat”, „same nudy”, „10 razy nie”.

Rekruter nie pokazuje ludzkiej twarzy, wchodząc w rolę z kategorii „urzędas”. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej czujesz się jak bakteria oglądana pod mikroskopem w warunkach laboratoryjnych. Rekruter albo przygląda Ci się podejrzliwie, albo absolutnie unika kontaktu wzrokowego traktując Cię trochę jak powietrze. Momentami czujesz się jak w grze, w której tylko jedna odpowiedź jest prawidłowa i nie ma przestrzeni do szczerej rozmowy. Rekruter zadaje sztampowe pytania w stylu „gdzie się Pan widzi..”, „proszę wymienić swoje wady/zalety”. Informacje o stanowisku pracy czyta z kartki. Nie jest w stanie odpowiedzieć na Twoje pytania. Na koniec dostajesz w twarz informacją o tym, że ktoś się odezwie pod warunkiem, że Twoja kandydatura będzie dalej rozpatrywana.

Rekruter myśli swoim targetem, zapominając o potrzebach Kandydata. Taki rekruter za wszelką cenę chce Cię „przepchnąć” u Klienta żeby zrealizować swoje cele. Ignoruje fakt, że skutkiem może być sytuacja, w której to Ty trafisz w środowisko, które zupełnie Ci nie podpasuje. Mówi Klientowi to, co ten chce usłyszeć zachwalając Twoje umiejętności i predyspozycje, których nie posiadasz. Mydli oczy zarówno Klientowi jak i Tobie. Obu stronom sprzedaje piękną pieśń o długofalowej dobrej współpracy i idealnym dopasowaniu, ale sam w to nie wierzy. Jakie są skutki? Zmieniasz robotę i kilka tygodni później jesteś sfrustrowany, bo trafiłeś do organizacji, która zupełnie Cię nie kręci.

Zdarzyło Wam się paść ofiarą takich rekruterskich przewinień?


Dodaj komentarz

Image CAPTCHA
Wielkość liter ma znaczenie

Podyskutuj na forum (ostatnie wpisy)