Porady dla poszukujących pracy - happyhr.pl

Kiedy kreatywność pracowników nagle wzrasta? Kiedy muszą wziąć urlop na żądanie :)

Urlop na żądanie

W zimie chorujemy znacznie częściej niż w lecie (chociaż nie do końca wiadomo dlaczego), przez co pracownicy będą chętniej i częściej brali wolne dni zimową porą, usprawiedliwiając je przeziębieniem. Czasem jednak oficjalny powód to jedno, a rzeczywistość to drugie – gdzie jedno od drugiego dosyć drastycznie się różni. Wielu pracowników bierze wolne dlatego, że chce się zrelaksować, uniknąć trudnych sytuacji lub spotkań w pracy albo po prostu wykiwać pracodawcę i przedłużyć sobie weekendowy fajrant. 

Pracownik strzela sobie w stopę

Najwięcej problemów powoduje urlop na żądanie, o który pracownik może poprosić nawet na kilka minut przed rozpoczęciem dniówki. Poważnie zakłóca to przebieg pracy i denerwuje innych pracowników, szczególnie wtedy, gdy dzięki zajrzeniu na profil społecznościowy pracownika dowiadują się o prawdziwym powodzie niedyspozycji kolegi z zespołu. Gdy pojawiają się na nim zdjęcia z imprezy, która miała miejsce dzień wcześniej, może być kiepsko. Podobno 22 procent pracodawców jest skłonnych zwolnić pracownika, który bierze wolne z powodu choroby, a potem jest aktywny na portalach społecznościowych. Naszym zdaniem nie jest to aż tak karygodne – przebywanie na Facebooku nie spowalnia przecież procesu zdrowienia. Ale dla uwiarygodnienia swojej sytuacji, polecamy pracownikom wrzucić na tablicę zdjęcie z mokrym ręcznikiem na głowie, ciepłymi skarpetami na stopach i pudełkiem chusteczek w tle.

Zaangażowani pracownicy nie biorą wolnego

W Japonii branie wolnego jest traktowane jako oszukiwanie pracodawcy, a za punkt honoru stawia się pracowanie tak długo, jak tylko można. Podobnie uważają najbardziej zaangażowani polscy pracownicy. Ta kategoria pracowników nie pójdzie na „kacowe” nawet wtedy, gdy będą chorzy, gdyż będą się obawiali tego, że praca nie zostanie wykonana na czas. A jeśli już muszą skorzystać z nagłego urlopu, to drżą ze strachu obawiając się zwolnienia albo odmowy ze strony pracodawcy. W naszym kraju częstym powodem brania urlopu na żądanie jest nadużycie alkoholu w poprzednim dniu, zwane „syndromem dnia poprzedniego”. Jeśli pracodawca nie wyrazi zgody na taki urlop (bo jest na przykład sezon urlopowy albo nowy projekt i praca wre), pracownik ma duży problem. Trudno powiedzieć, co będzie gorsze – nie stawienie się w pracy, czy przyjście do niej na „kacu”.

Niezawodnym sposobem na to, by zyskać bezproblemowo jeden dzień urlopu, jest powiadomienie szefa o tym, że chorujemy na grypę żołądkową. Masz wtedy gwarancję, że nie będzie chciał Cię widzieć przez najbliższe 3 dni.

Najdziwniejsze powody brania jednodniowego urlopu

Powody brania kacowego mogą być znacznie mniej prozaiczne, niż dobra impreza. Na portalu www.dailymail.co.uk pojawiło się kilka wymówek, których nie powinieneś używać.

Jeden z pracowników tłumaczył się, że wsiadł do samolotu i nie wie, w jakim kraju się znajduje. Pracownica z Anglii zadzwoniła do szefa i powiedziała mu, że potrzebuje operacji plastycznej.

Pracownicy najczęściej usprawiedliwiają swoją nieobecność chorobą, ale to nic, w porównaniu do mężczyzny, który złamał kostkę podczas spania w wannie.

Niezapowiedziane urlopy sprawiają, że firma traci pieniądze, dlatego jej zarząd powinien komunikować pracownikom, jak będzie się do nich ustosunkowywał. Jeśli zwolnienia zaburzają procesy w firmie, można wprowadzić nagrody dla osób, które są najbardziej zaangażowane w pracy i skutecznie planują czas potrzebny na dojście do siebie po mocnej imprezie. 


Dodaj komentarz

Image CAPTCHA
Wielkość liter ma znaczenie